„Podobno wielu
ludzi ma skłonność do nocnego kreślenia kart swojego życia, pisania scenariuszy
i tak już przeżytych dni, które nigdy nie wrócą, składania dialogów, które i
tak nigdy nie zostaną wypowiedziane, bo zastąpiły je zupełnie inne słowa,
niepasujące wówczas do sytuacji, wszak
wypowiedziane instynktownie. Cóż. Podobno wszystkie te błyskotliwe myśli rodzą
się w łóżku, tuż przed zaśnięciem. Gdyby poduszki miały zdolność wysysania i
zapisywania naszych myśli, byłyby nośnikiem naszych największych lęków, obaw,
wątpliwości, ale też skrywałyby tyle wspaniałych pomysłów, doskonałych dialogów
i recept na tzw. „lepsze jutro”.
Ty jesteś inna.
Robisz to
wszystko, lecz nie łóżko jest Twoim konfesjonałem, a wanna, choć analizowanie
to nie grzech. Wchodzisz do łazienki, zamykasz drzwi, zrzucasz ubranie i
uspokajasz się na myśl o zanurzeniu ciała w gorącej wodzie, która powoli
przyniesie ukojenie wszystkim Twoim mięśniom i… myślom.
Przedtem jednak
przeczesujesz pomieszczenie w poszukiwaniu najmniejszego pajączka, który samą
obecnością mógłby ten Twój spokój zakłócić. Topisz go. Nie chcesz, by wisiał
nad Twoją głową, kiedy w końcu zamkniesz oczy i odpłyniesz. Dopiero teraz masz
łazienkę tylko dla siebie. Zanurzasz się cała, regulujesz oddech i myślisz.
Myślisz. Zazwyczaj o sobie, choć czasami też o innych. Ale nie o obcych innych.
Obcy Cię nie interesują. Nie interesują Cię wydarzenia na Ukrainie, śmierć
niewinnych osób. Nie interesuje Cię, kto i ile złotych krążków zdobył na
igrzyskach w Soczi. Nie interesuje Cię fakt, że Trynkiewicz może tak po prostu
chodzić po ulicy. Może znajdzie się ten odważny, ten „BOHATER NARODOWY”, który kiedyś
wyzwoli społeczeństwo od strachu przed tym degeneratem i go zabije. Paranoja.
Nie masz
telewizora, ale tak jest dobrze. Chcesz być jak najdalej od tych chorych
absurdów. I tak już za dużo ich zrodziło się do tej pory w Twojej głowie. Na
przykład ten: tak bardzo boisz się zostać zraniona, że w strachu ranisz
wszystkich innych dookoła siebie. Ranisz w sposób idiotyczny, ale instynktowny.
To jak z tym pająkiem, którego topisz – nie wygra ze strumieniem gorącej wody,
a mimo to wierzga odnóżami, walcząc o przetrwanie do ostatniej chwili. Ty
walczysz o przetrwanie, instynktownie raniąc innych. Zawsze zastanawiało Cię,
jak to działa. Zwierzęta nie myślą, ale czują, widzą, słyszą… Działają
instynktownie. Czym jest instynkt i dlaczego tak często pcha nas w czyny,
których potem żałujemy. Później odnajdujemy się w sytuacji, w której przecież
nigdy nie chcieliśmy się znaleźć. Jestem dokładnie taki, jak Ty.”
- Dlaczego nikt
nigdy nie mówił do mnie w ten sposób? Czy naprawdę nie istnieje ani jedna dusza
na świecie, która popatrzyłaby mi w oczy i powiedziała, że wie. Że widzi. Że
rozumie, co mną od długiego czasu targa?
Przyjaciel
idealny. Czy istnieje taka osoba, która zawsze mówi to, CO MYŚLI, a nie to, CO
CHCESZ USŁYSZEĆ? Czy jest każdemu człowiekowi przypisana druga osoba z pary,
coś jak inne Ty, nie potrzebujące słuchać, by słyszeć, patrzeć, by widzieć,
dotykać, by czuć?
Może codziennie
mijamy się na ulicy, nie zauważamy w ogólnym pośpiechu. Może tracimy szansę
poznania się, bo wykazujemy cholernie duży opór, by otworzyć się przed obcym
człowiekiem, rozkroić swoje serce, podać jak na talerzu i pozwolić, by ktoś
grzebał w naszych wnętrznościach. Może boimy się pokazać i dostrzec fakt, że
rozdarci jesteśmy na milion identycznych kawałków, których poskładanie w całość
rzadko przychodzi z łatwością. Może codziennie marnujemy dwadzieścia cztery
godziny potencjalnie wspólnych, wypełnionych spokojem i ukojeniem chwil, bo
boimy się wykrzyczeć to, o czym przecież wszyscy wiemy, co wszyscy odczuwamy i
o czym wszyscy tak uparcie MILCZYMY.