czwartek, 8 maja 2014

O instynktownym milczeniu.



„Podobno wielu ludzi ma skłonność do nocnego kreślenia kart swojego życia, pisania scenariuszy i tak już przeżytych dni, które nigdy nie wrócą, składania dialogów, które i tak nigdy nie zostaną wypowiedziane, bo zastąpiły je zupełnie inne słowa, niepasujące wówczas do sytuacji,  wszak wypowiedziane instynktownie. Cóż. Podobno wszystkie te błyskotliwe myśli rodzą się w łóżku, tuż przed zaśnięciem. Gdyby poduszki miały zdolność wysysania i zapisywania naszych myśli, byłyby nośnikiem naszych największych lęków, obaw, wątpliwości, ale też skrywałyby tyle wspaniałych pomysłów, doskonałych dialogów i recept na tzw. „lepsze jutro”.

Ty jesteś inna.
Robisz to wszystko, lecz nie łóżko jest Twoim konfesjonałem, a wanna, choć analizowanie to nie grzech. Wchodzisz do łazienki, zamykasz drzwi, zrzucasz ubranie i uspokajasz się na myśl o zanurzeniu ciała w gorącej wodzie, która powoli przyniesie ukojenie wszystkim Twoim mięśniom i… myślom.
Przedtem jednak przeczesujesz pomieszczenie w poszukiwaniu najmniejszego pajączka, który samą obecnością mógłby ten Twój spokój zakłócić. Topisz go. Nie chcesz, by wisiał nad Twoją głową, kiedy w końcu zamkniesz oczy i odpłyniesz. Dopiero teraz masz łazienkę tylko dla siebie. Zanurzasz się cała, regulujesz oddech i myślisz. Myślisz. Zazwyczaj o sobie, choć czasami też o innych. Ale nie o obcych innych. Obcy Cię nie interesują. Nie interesują Cię wydarzenia na Ukrainie, śmierć niewinnych osób. Nie interesuje Cię, kto i ile złotych krążków zdobył na igrzyskach w Soczi. Nie interesuje Cię fakt, że Trynkiewicz może tak po prostu chodzić po ulicy. Może znajdzie się ten odważny, ten „BOHATER NARODOWY”, który kiedyś wyzwoli społeczeństwo od strachu przed tym degeneratem i go zabije. Paranoja.
Nie masz telewizora, ale tak jest dobrze. Chcesz być jak najdalej od tych chorych absurdów. I tak już za dużo ich zrodziło się do tej pory w Twojej głowie. Na przykład ten: tak bardzo boisz się zostać zraniona, że w strachu ranisz wszystkich innych dookoła siebie. Ranisz w sposób idiotyczny, ale instynktowny. To jak z tym pająkiem, którego topisz – nie wygra ze strumieniem gorącej wody, a mimo to wierzga odnóżami, walcząc o przetrwanie do ostatniej chwili. Ty walczysz o przetrwanie, instynktownie raniąc innych. Zawsze zastanawiało Cię, jak to działa. Zwierzęta nie myślą, ale czują, widzą, słyszą… Działają instynktownie. Czym jest instynkt i dlaczego tak często pcha nas w czyny, których potem żałujemy. Później odnajdujemy się w sytuacji, w której przecież nigdy nie chcieliśmy się znaleźć. Jestem dokładnie taki, jak Ty.”
- Dlaczego nikt nigdy nie mówił do mnie w ten sposób? Czy naprawdę nie istnieje ani jedna dusza na świecie, która popatrzyłaby mi w oczy i powiedziała, że wie. Że widzi. Że rozumie, co mną od długiego czasu targa?
Przyjaciel idealny. Czy istnieje taka osoba, która zawsze mówi to, CO MYŚLI, a nie to, CO CHCESZ USŁYSZEĆ? Czy jest każdemu człowiekowi przypisana druga osoba z pary, coś jak inne Ty, nie potrzebujące słuchać, by słyszeć, patrzeć, by widzieć, dotykać, by czuć?
Może codziennie mijamy się na ulicy, nie zauważamy w ogólnym pośpiechu. Może tracimy szansę poznania się, bo wykazujemy cholernie duży opór, by otworzyć się przed obcym człowiekiem, rozkroić swoje serce, podać jak na talerzu i pozwolić, by ktoś grzebał w naszych wnętrznościach. Może boimy się pokazać i dostrzec fakt, że rozdarci jesteśmy na milion identycznych kawałków, których poskładanie w całość rzadko przychodzi z łatwością. Może codziennie marnujemy dwadzieścia cztery godziny potencjalnie wspólnych, wypełnionych spokojem i ukojeniem chwil, bo boimy się wykrzyczeć to, o czym przecież wszyscy wiemy, co wszyscy odczuwamy i o czym wszyscy tak uparcie MILCZYMY.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz